Wieczorem kładziecie się na kanapie, bierzecie telefon i mówicie, że musicie się trochę odmóżdżyć. Godzinę później odkładacie go bardziej zmęczeni niż przedtem, z cichym poczuciem, że wszyscy dookoła żyją ciekawiej niż Wy. Odmóżdżanie, czyli wieczorne scrollowanie, miało być odpoczynkiem, a jakoś nim nie jest.
W gabinecie słyszę to słowo bardzo często. I za każdym razem mam z nim ten sam problem.
Odmóżdżanie, czyli wyciąganie mózgu?
Wiele rzeczy rozumiem dosłownie. Kiedy ktoś mówi mi, że się odmóżdża, widzę dokładnie to, co mówi: wyciąganie mózgu. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Więc pytam: dobrze, a co wtedy robicie?
Odpowiedź jest prawie zawsze taka sama. Siedzę i oglądam. Ktoś jest na urlopie, ktoś zarabia więcej, ktoś ma piękny dom, posprzątane mieszkanie i dzieci, które jedzą warzywa. Czyli się dołujecie. To nie jest odpoczynek ani relaks, tylko ładne słowo, które pozwala nie mówić na głos: przez godzinę patrzę, jak żyją obcy ludzie.
Moja dosłowność bywa tu bardzo przydatna, bo nie pozwala mi przyjąć słowa tylko dlatego, że wszyscy go używają. A to słowo coś przykrywa.

On się nie odbodźcowuje, on się dobodźcowuje
Mój mąż po ciężkim dniu mówi, że musi się odbodźcować przy telefonie. Ja mu wtedy mówię, że to nieprawda, bo on się właśnie dobodźcowuje.
Bardzo często stosuję takie ćwiczenie i Wam też je polecam. Od momentu, kiedy rano otwieracie oczy, do chwili, kiedy kładziecie się spać, wypisujcie na kartce wszystkie bodźce. Budzik, telefon, maile, radio, odprowadzanie dziecka do szkoły, rozmowy innych rodziców, krzyk dzieci, ktoś się kłóci, sąsiad z góry przesuwa krzesło, sąsiadka wyrzuca śmieci. Lista robi się długa, zanim dojdziecie do obiadu.
A potem, wieczorem, z tym wszystkim za sobą, sięgacie po telefon, żeby odpocząć. I dopisujecie do tej listy kolejne setki pozycji: filmik, reklama, czyjeś wakacje, wiadomość z grupy klasowej, nagranie kłótni w sklepie.
Herbert Simon, ekonomista i noblista, zauważył już w 1971 roku, że bogactwo informacji tworzy ubóstwo uwagi. Im więcej rzeczy do przetworzenia, tym mniej uwagi zostaje na każdą z nich. Telefon wieczorem nie skreśla niczego z Waszej listy bodźców. Dopisuje nowe.
Scrollowanie: wchodzicie po lepszy humor, wychodzicie z gorszym
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi. Macie gorszy dzień, słuchaliście smutnej muzyki, wysłaliście komuś wiadomość ze smutną minką i wchodzicie się odmóżdżyć. Aplikacja nie wie, że potrzebujecie czegoś na poprawę humoru. Ona idzie za Waszym zachowaniem i podsuwa więcej tego samego.
Wchodzimy, żeby poprawić sobie humor, a odkładamy telefon w jeszcze gorszym stanie.
Badania mówią podobnie. Philippe Verduyn i współpracownicy w 2015 roku pokazali, że bierne przeglądanie Facebooka obniżało nastrój, a aktywne korzystanie, czyli rozmowa i pisanie, nie. Hanna Krasnova i jej zespół w 2013 roku sprawdzili, co czujemy podczas takiego biernego przeglądania. Jedną z najczęstszych emocji okazała się zazdrość.
Uczciwie trzeba dodać, że późniejsze badania, m.in. Patti Valkenburg i współpracowników z 2022 roku, pokazały, że podział na bierne złe i aktywne dobre jest zbyt prosty, a skutki bardziej zależą od osoby. Są ludzie, którym przewijanie nic nie robi. Ale jeśli po odłożeniu telefonu regularnie czujecie się gorzej, to nie jest przypadek i nie jesteście przewrażliwieni.
Z wiadomościami dzieje się to jeszcze szybciej. Kathryn Buchanan i jej zespół w 2021 roku sprawdzili, że wystarczyło dwie do czterech minut przewijania złych wiadomości, żeby nastrój spadł. Przewijanie historii o ludzkiej życzliwości takiego efektu nie dawało.
Gdzie oni chcą dojechać
W pociągu i w autobusie nie ma już nawet z kim nawiązać kontaktu wzrokowego. Wszyscy jadą palcem po ekranie. Zawsze się zastanawiam, gdzie oni chcą dojechać, bo nie ma czegoś takiego jak koniec internetu.
I to nie jest przypadek, tylko projekt. Pomyślcie o gazecie. Ma ostatnią stronę. Kiedy do niej dochodzicie, odkładacie ją, nikt nie musi Wam o tym przypominać. Feed ostatniej strony nie ma. Zawsze doładuje się coś nowego, więc nie ma naturalnego momentu, w którym moglibyście powiedzieć: dobra, wystarczy.
Zatrzymać musicie się sami, i to w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, kiedy jesteście najbardziej zmęczeni. Odpoczynek ma koniec: wychodzicie z wanny, zamykacie książkę, wracacie ze spaceru. Przewijanie się nie kończy. Ono się tylko przerywa, bo padła bateria albo ktoś woła na kolację.
Dlaczego tak trudno posiedzieć bez niczego
Skoro to nie odpoczynek, to dlaczego tak bardzo nas ciągnie? Bo cisza bywa trudniejsza, niż się wydaje. Timothy Wilson i jego zespół w 2014 roku poprosili ludzi, żeby spędzili 15 minut sam na sam ze swoimi myślami. Mogli w tym czasie dać sobie lekki elektrowstrząs. Zrobiło to 67 procent mężczyzn i 25 procent kobiet.
Kiedyś się zajadało stres, zapijało stres. Dziś częściej przenosimy się w inny świat. To nie jest do końca rozrywka, tylko próba poradzenia sobie z czymś, co boli, bez sprawdzania, co to właściwie jest. Zamiast pójść do lekarza, łatwiej i szybciej jest na chwilę zapomnieć. Przez chwilę nie boli.
A cisza ma swoją robotę do wykonania. Sandi Mann i Rebekah Cadman w 2014 roku pokazały, że osoby, które najpierw wykonały nudne zadanie, były potem bardziej kreatywne.
W chwilach bez bodźców porządkujemy dzień, przeżywamy emocje, wpadamy na pomysły. Wiele osób dopiero na urlopie bez zasięgu odkrywa, że od miesięcy jest im smutno. Telefon tego smutku nie zrobił. Po prostu nie dawał go usłyszeć.
Krzyżówka zamiast scrollowania
Nie będę Wam mówić, żebyście wyrzucili telefon, bo sama go nie wyrzuciłam. Zrobiłam sobie za to wyzwanie: kiedy mam ochotę po niego sięgnąć, rozwiązuję jedną krzyżówkę. No i całkiem dużo ich rozwiązałam.
Pustka nie działa. Wendy Wood i David Neal w 2007 roku opisali, że nawyk uruchamia sytuacja, a nie decyzja: kanapa, wieczór, zmęczenie. Jeśli zabierzecie sobie telefon i nie dacie niczego w zamian, ręka wróci po niego sama. Dlatego radzę spisać rzeczy, które dają im przyjemność, a nie są telefonem. Kąpiel, książka, krzyżówka, spacer.
U siebie i w rodzinie mam też limity w aplikacjach. Po 15 minutach wyświetla się komunikat. Pierwsza myśl: jakaś aplikacja nie będzie mi mówić, co mogę robić. Druga: okej, byłaś tam tyle, ile sobie założyłaś.
Dołożyłam do tego kod z kilkoma cyframi, który muszę sobie przypomnieć. Zanim go wpiszę, zdążę zauważyć, że próbuję odblokować coś, czego nie powinnam. Im więcej kroków, tym większa szansa, że się zatrzymam.
Jeśli to samo widzicie u swojego dziecka, które po szkole musi się odmóżdżyć, zacznijcie od tego, co robią wieczorem dorośli w domu. Więcej pisałam o tym w tekście Dlaczego dziecko nie może odłożyć telefonu? To nie jest kwestia silnej woli.
A jeśli telefon zaczyna zabierać dziecku sen, szkołę albo przyjaciół, warto pójść z nim do psychologa dziecięcego.
Odpoczynek to moment, w którym przestają do nas docierać kolejne bodźce, a przewijanie jest jego odwrotnością: strumieniem bez końca, który włączamy wtedy, kiedy mamy najmniej siły, żeby go zatrzymać.
Przeczytajcie też
Najczęstsze pytania
Scrollować, co to znaczy?
Scrollować to przewijać treści na ekranie palcem albo kółkiem myszy, najczęściej w mediach społecznościowych. Słowo pochodzi od angielskiego „scroll”, czyli przewijać. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy przewijanie przestaje być wyborem i staje się odruchem, po który ręka sięga sama.
Co to jest odmóżdżanie?
Potocznie: przewijanie mediów społecznościowych, oglądanie krótkich filmików albo seriali po to, żeby „wyłączyć myślenie” po ciężkim dniu. W praktyce to zwykle nie jest odpoczynek, tylko dokładanie kolejnych bodźców do dnia, który już był ich pełen.
Czy scrollowanie to odpoczynek?
Najczęściej nie. Bierne przeglądanie cudzych treści wiązało się w badaniach z gorszym nastrojem (Verduyn i in., 2015) i z zazdrością (Krasnova i in., 2013), choć skutki różnią się w zależności od osoby (Valkenburg i in., 2022). Feed nie ma też końca, więc trudno w nim o naturalny moment zatrzymania.
Dlaczego po scrollowaniu jesteśmy bardziej zmęczeni?
Bo mózg dostaje kolejną porcję informacji do przetworzenia, często porównań i złych wiadomości. Już kilka minut przewijania negatywnych wiadomości obniżało nastrój w badaniu Buchanan i współpracowników (2021).
Jak odpoczywać bez telefonu?
Nie zostawiajcie pustki. Spiszcie rzeczy, które dają Wam przyjemność, a nie są telefonem, i sięgajcie po nie w sytuacjach, w których zwykle bierzecie telefon. Pomagają też limity w aplikacjach i dodatkowy krok przy odblokowaniu, np. kod.
Więcej o tym, co dzieje się z człowiekiem po drugiej stronie ekranu, piszę na stronie o cyberpsychologii.
