Kontakt

Blog

Oszustwo w internecie to nie test na inteligencję

Zmęczona osoba w kolejce czyta wiadomość w telefonie i myśli o paczce

Czytacie historię kogoś, kto dopłacił 1,99 zł do paczki przez link z SMS-a i stracił pieniądze z konta, i myślicie: mnie by się to nie zdarzyło. Słuchajcie, oszustwa internetowe oglądane z boku zawsze wyglądają na oczywiste, więc tak myśli prawie każdy. Jak nie dać się oszukać w internecie? Na pewno nie przez przekonanie, że jest się na to za mądrym.

Zacznę od tego, skąd zwykle oglądamy cudze oszustwa.

Oszustwa internetowe komentujemy z kanapy

Oszustwa internetowe komentujemy z pozycji fotela, kanapy albo łóżka. W bezpiecznym miejscu, wypoczęci, na spokojnie i z całą historią podaną na tacy, razem z zakończeniem. Wtedy wszystko jest oczywiste: przecież widać, że link jest fałszywy, przecież bank tak nie pisze.

Po drugiej stronie był człowiek, który tego zakończenia nie znał. Stał w kolejce, odbierał dziecko z przedszkola albo czekał na prawdziwą paczkę. Działał pod wpływem emocji, a nie przy kawie.

Ja też się dałam oszukać. Nie oszukujmy się, że znajomość mechanizmów robi z nas ludzi idealnych. Chyba nie znam osoby, która nigdy w nic się nie dała wkopać. Różnica polega tylko na tym, czy ktoś o tym mówi.

Oszustwo to nie jest test na inteligencję, tylko czysta biologia.

Na kanapie wszystko jest oczywiste, w biegu działa emocja i pośpiech

To nie jest test na inteligencję, tylko czysta biologia

Większość udanych oszustw w sieci nie zaczyna się od włamania do komputera. Zaczyna się od włamania do człowieka. Psychologia nazywa to socjotechniką i opisuje bardzo powtarzalny przepis: wywołać silną emocję, najlepiej strach albo pośpiech, podszyć się pod kogoś, komu ufamy, i poprosić o szybkie działanie.

Składniki tego przepisu Robert Cialdini opisał w 1984 roku jako reguły wpływu. Autorytet, czyli bank, kurier, policja. Niedobór i pilność, czyli „konto zostanie zablokowane w ciągu godziny”. Sympatia, czyli wiadomość z przejętego konta przyjaciółki: „hej, pilnie potrzebuję kodu BLIK, oddam jutro”.

Dlaczego to działa nawet na ludzi, którzy wszystko to wiedzą? Daniel Kahneman w książce „Pułapki myślenia” z 2011 roku opisał dwa sposoby myślenia. System 1 jest szybki, automatyczny i emocjonalny. System 2 jest wolny, liczy i sprawdza. Silna emocja przełącza nas na System 1, a ten nie weryfikuje. On reaguje.

Dlatego podatność na oszustwo zależy bardziej od stanu niż od inteligencji. Zmęczenie, stres, samotność, pośpiech robią więcej niż wysokie wykształcenie. Mam wrażenie, że inteligencja czasem nawet przeszkadza, bo im ktoś bystrzejszy, tym zgrabniej potrafi sobie wytłumaczyć złą decyzję.

Turysta z telefonem w tylnej kieszeni

Przed wyjazdem do Barcelony wszyscy ostrzegali mnie przed kieszonkowcami. Wiem, że gdybym stanęła przy zabytkach z telefonem w tylnej kieszeni, jak mam w zwyczaju, i po prostu się cieszyła, to wydarzyłoby się to bardzo szybko.

Wieczorem, po całym dniu, z telefonem w ręku, wszyscy jesteśmy takim turystą. Myślami jesteśmy gdzie indziej, nikt nie pilnuje kieszeni, a dookoła tłum.

Kryminolodzy Lawrence Cohen i Marcus Felson w 1979 roku opisali, że przestępstwo zdarza się wtedy, gdy spotkają się trzy rzeczy: ktoś, kto chce ukraść, łatwy cel i brak strażnika. W internecie oszust jest zawsze, celów ma miliony, więc jedyne, na co mamy wpływ, to strażnik. A strażnikiem jest nasza uwaga, która o 22:30 po prostu śpi.

Często powtarzam, że ludzie żyjący w ciągłym stresie, najlepsi jako rodzice i najlepsi jako pracownicy jednocześnie, funkcjonują na pięćdziesiąt procent swoich możliwości, czasem mniej. To jest tryb przetrwania. W takim trybie pytanie „jak mogłeś nie zauważyć?” nie ma sensu. Nie zauważył, bo nie miał czym.

„Wiem, że daję się złapać, i to mnie nie zatrzymuje”

Teraz będzie trochę o mnie. Decyzję podejmuję w trzech ułamkach sekundy. Najgorszy jest ten moment, bo już w trakcie wiem, że dałam się złapać. Nie orientuję się po fakcie, tylko w chwili, kiedy to robię. I to mnie nie zatrzymuje.

Kiedyś obejrzałam film dokumentalny o tym, jak projektuje się aplikacje. Od lat pracuję z mediami społecznościowymi i wiele rzeczy wiedziałam, ale kiedy usłyszałam, co mówią ci ludzie, miałam chwilę: o matko, ja, osoba, która to wszystko wie, i tak w to idę.

Wiedza nie jest kamizelką kuloodporną. Wiedza działa w Systemie 2, a oszustwo celuje w System 1.

Jest jeszcze jeden mechanizm, który widzę u ludzi. Kiedy czekamy na coś bardzo mocno, na bilety, które się wyprzedały, albo na paczkę, której nie ma, łatwo przyjmujemy wszystko, co potwierdza nadzieję. Szukaliście biletów i proszę, są. Psychologia nazywa to błędem potwierdzenia: widzimy to, co chcemy zobaczyć.

A czasem chodzi o przynależność. Osoby oszukane na „wygrane” telefony i laptopy mówiły mi, że normalnie by takiego nie kupiły, bo za drogi, ale fajnie było nagle znaleźć się w grupie, która go ma. Skoro los tak chciał. Oszust nie sprzedaje telefonu. Sprzedaje uczucie, że jesteśmy wybrani.

Jak nie dać się oszukać w internecie: powiedzcie to na głos

Jest zasada, którą stosujemy rzadko, bo wyglądamy przy niej na ludzi nie do końca zrównoważonych. Mówienie rzeczy na głos.

Spróbujcie powiedzieć głośno: „Ktoś chce mi dać za darmo nowy telefon, bo jestem dziesiątą osobą na tej stronie”. Słyszycie to? Pacjenci mówią mi, że dopiero kiedy opowiadają mi swoją historię, dociera do nich jej absurd. Mówienie na głos to dodatkowy krok między bodźcem a kliknięciem, a każdy taki krok daje szansę wolniejszemu myśleniu. Tworzy się też wspomnienie, więc przy kolejnym „jesteś trzynastą osobą, która wygrywa laptopa” łatwiej połączyć kropki.

Pomaga też przerwa. Kiedy bardzo Wam na czymś zależy, zamknijcie komputer, odejdźcie na pięć minut, wróćcie i spójrzcie od początku. Oszustwo żyje z pośpiechu, więc każda minuta działa na Waszą korzyść. Tak samo działają liczniki w sklepach internetowych, o których pisałam w tekście Ciemne wzorce, czyli kurs za 19 zł, który kosztował 1500.

Działa również poznanie sztuczek, zanim się na nie trafi. William McGuire w 1961 roku opisał teorię inokulacji: jak przy szczepionce, osłabiona dawka manipulacji z ostrzeżeniem uczy rozpoznawać ją później. Jon Roozenbeek i współpracownicy w 2022 roku pokazali, że krótkie filmy uprzedzające o technikach manipulacji poprawiały ich rozpoznawanie. Efekt z czasem słabnie, więc taką „dawkę” trzeba powtarzać.

Najprostsza wersja tej szczepionki mieści się w jednym zdaniu. Pilność plus emocja plus prośba o działanie poza normalną ścieżką to czerwona flaga. Wtedy zwalniacie, przerywacie rozmowę i sprawdzacie innym kanałem: dzwonicie do przyjaciółki, wchodzicie do banku przez aplikację, a nie przez link. Podejrzanego SMS-a możecie przesłać na bezpłatny numer 8080, do zespołu CERT Polska.

Oszust nie szuka ludzi głupich, tylko zmęczonych i w pośpiechu, bo jego narzędziem jest emocja, która wyłącza sprawdzanie, zanim zdążymy pomyśleć.

Najczęstsze pytania

Oszustwa internetowe: jak się przed nimi chronić?

Uważajcie na wiadomości, które łączą pilność, silną emocję i prośbę o działanie poza normalną ścieżką. Wtedy zwolnijcie, przerwijcie rozmowę i sprawdźcie sprawę innym kanałem, na przykład dzwoniąc do osoby, która rzekomo pisze, albo logując się do banku przez aplikację.

Dlaczego mądrzy ludzie dają się oszukać?

Bo podatność na oszustwo zależy bardziej od stanu niż od inteligencji. Stres, zmęczenie i pośpiech przełączają nas na szybkie, automatyczne myślenie (System 1 według Kahnemana), które nie weryfikuje informacji.

Co zrobić z podejrzanym SMS-em?

Nie klikajcie w link i nie odpowiadajcie. Podejrzaną wiadomość możecie przesłać bezpłatnie na numer 8080, gdzie trafi do zespołu CERT Polska. Jeśli podaliście już dane do banku, od razu zadzwońcie do banku.

Więcej o tym, co dzieje się z człowiekiem po drugiej stronie ekranu, piszę na stronie o cyberpsychologii.

Więcej moich obserwacji znajdziecie na Facebooku, Instagramie i LinkedInie.