Kiedy rozmawiam z rodzicami o internecie, często słyszę: „to tylko internet”. Zeszły tydzień znowu pokazał, że to nie jest tylko internet. To jest aż internet. Tym razem chodziło o groźby „dla żartu”, hejt w sieci i film, który obiegł internet, zanim ktoś go sprawdził.
To drugi odcinek serii „Psychologia tygodnia”. Biorę trzy sprawy, którymi żyliśmy w sieci, najpierw opisuję, co się wydarzyło, a potem tłumaczę, co działo się wtedy w naszych głowach.
Bezpieczeństwo dzieci w szkole: „to był tylko żart”
Po atakach w szkołach w Ostrołęce i pod Wyszkowem w sieci zaczęły krążyć informacje o internetowym wyzwaniu, w którym mieli brać udział sprawcy. Policja tego nie potwierdziła i apelowała, żeby nie powielać niesprawdzonych doniesień. W Gdańsku policja interweniowała w szkołach 18 razy. W trzech przypadkach potwierdziła, że uczniowie mieli przy sobie niebezpieczne przedmioty albo grozili, że ich użyją. Mówili, że to był żart. Ich sprawami zajmie się sąd dla nieletnich.
Jak dziecko może uznać coś takiego za żart? Kiedy pytam dzieci, które hejtują w sieci, dlaczego to robią, często słyszę: „przecież to tylko komentarz, ja bym tego w życiu nie powiedział”. I one naprawdę w to wierzą.
Psycholog John Suler wyjaśnił, skąd to się bierze. Świat w telefonie oddzielamy w głowie od prawdziwego życia, trochę jak grę. Skoro to gra, to obowiązują w niej inne zasady i nic nie ma prawdziwych skutków, a ja w sieci to „nie do końca ja”. Suler nazwał to dysocjacyjną wyobraźnią. Dziecko przez kilka dni czyta o „wyzwaniu”, widzi, że wszyscy o tym mówią, i przenosi tę grę do szkoły. Tylko że koledzy w klasie są prawdziwi i boją się naprawdę.
Dlatego z dziećmi nie wystarczy jedna pogadanka. Rodzice mówią mi czasem: „była pogadanka”. Pytam, kiedy. „Pół roku temu.” Pół roku temu to ja bym już nawet nie pamiętała, co mi ktoś powiedział. O tym, co dzieje się w sieci, trzeba rozmawiać stale, zwyczajnie i bez straszenia. A kiedy dziecko przyjdzie z czymś, co je zaniepokoiło, nie mówcie „nie teraz”. Jeśli raz je odsuniemy, drugi raz nie przyjdzie.

Maja Chwalińska: hejt w sieci po jednym przegranym meczu
W czerwcu Maja Chwalińska zagrała w finale Roland Garros. Kilka tygodni później, w pierwszej rundzie Wimbledonu, prowadziła 6:2, 5:2 i miała piłkę meczową, upadła, skręciła kostkę i przegrała. Po tym jednym meczu dostała mnóstwo nienawistnych wiadomości. Jej menedżer Piotr Szczypka mówił w „Programie Tenisowym”, że część z nich pisali ludzie, którzy przegrali u bukmachera, i zapytał: „Jak można mieć taką nienawiść do człowieka, którego się nie zna?”. W niedzielę 18 października Maja wygrała turniej WTA 1000 w Wuhan.
Na warsztatach w szkołach pytam dzieci, czy wyobrażają sobie, że wchodzą do szkoły i każdej osobie od progu mówią: jak ty dzisiaj brzydko wyglądasz. Zawsze się śmieją, że no nie. To czym się różni internet?
Tym, że nie widzimy twarzy osoby, do której piszemy. Twarzą w twarz widzimy, że komuś robi się przykro, i to nas hamuje, często zanim w ogóle o tym pomyślimy. W sieci tej twarzy nie ma. Wysyłamy wiadomość, zamykamy aplikację i nie widzimy, co się stało po drugiej stronie. Suler nazwał to efektem rozhamowania w sieci: kiedy nie widzimy drugiego człowieka ani jego reakcji, puszczają hamulce, które twarzą w twarz działają same. Nikt z tych ludzi nie powiedziałby tego Mai w oczy, zaraz po tym, jak skręciła kostkę.
Jest jeszcze jedna rzecz, i to jest ważna rzecz. Roy Baumeister ze współpracownikami zebrali badania z wielu dziedzin i doszli do wniosku, że złe waży w naszej głowie więcej niż dobre tej samej wielkości. Dlatego jeden przegrany mecz potrafi w komentarzach przykryć finał wielkoszlemowy.
Nikt nie powiedziałby tego Mai w oczy. W sieci tej twarzy po prostu nie ma.
Latająca Tesla: najpierw wysyłamy, potem sprawdzamy
16 października Elon Musk pokazał nową Teslę Roadster, która ma podskakiwać i robić krótkie „loty” dzięki sprężonemu gazowi wypuszczanemu z dysz. Film obiegł internet. Mało kto doczytał, że część pokazu była wizualizacją, pierwsze auta mają trafić do klientów w 2028 roku, a pakiet do latania nie ma jeszcze ceny.
Dlaczego tak szybko to udostępnialiśmy? Jonah Berger i Katherine Milkman sprawdzili, które artykuły ludzie najczęściej przesyłają dalej. Wygrywały te, które mocno nas pobudzają, czyli wywołują zachwyt, złość albo lęk. Kiedy coś nas tak nakręca, ciało chce od razu coś zrobić, a najprostsze, co można zrobić z telefonem w ręku, to kliknąć „udostępnij”. Na sprawdzanie potrzeba spokoju, więc zostawiamy je na potem. Albo wcale.
W pierwszym odcinku pisałam o tym samym przy lęku i plotce o „challenge'u”. Zachwyt działa tak samo, tylko przyjemniej.
Co łączy te trzy sprawy
W każdej z tych historii ekran zabrał nam to samo: chwilę na zastanowienie i widok drugiego człowieka. Dorosłym zdarza się przez to wysłać dalej nieprawdę albo napisać coś, czego nigdy nie powiedzieliby w twarz. Dzieciom zdarza się przez to uznać groźbę za żart.
Jeśli niepokój zostaje z dzieckiem na dłużej, boi się iść do szkoły albo źle śpi, warto pójść z nim do psychologa dziecięcego.
Przeczytajcie też
Najczęstsze pytania
Dlaczego dzieci mówią, że groźba w internecie to był żart?
Bo świat w telefonie łatwo oddzielić w głowie od prawdziwego życia i traktować jak grę bez skutków. John Suler nazwał to dysocjacyjną wyobraźnią. Dla dziecka, które słyszy groźbę, to nie jest gra.
Dlaczego hejt w sieci jest ostrzejszy niż rozmowa w twarz?
Bo nie widzą twarzy drugiej osoby ani jej reakcji. Twarzą w twarz to, że komuś robi się przykro, hamuje nas samo. W sieci ten hamulec znika. Suler nazwał to efektem rozhamowania w sieci.
Dlaczego udostępniamy filmy, zanim sprawdzimy, czy są prawdziwe?
Bo najczęściej przesyłamy dalej treści, które mocno nas pobudzają, czyli wywołują zachwyt, złość albo lęk (Berger i Milkman). Pobudzenie każe działać od razu, a sprawdzanie wymaga zwolnienia.
Czy groźba w szkole „dla żartu” ma konsekwencje?
Tak. W Gdańsku sprawy trzech uczniów, którzy mieli niebezpieczne przedmioty albo grozili ich użyciem, trafią do sądu dla nieletnich, mimo że mówili, że żartowali.
Więcej o tym, co dzieje się z człowiekiem po drugiej stronie ekranu, piszę na stronie o cyberpsychologii.
